wtorek, 31 maja 2016

Presja cz.2

Praca w mediach nie zawsze jest taka straszna i wymagająca. Nie można zapominać o dziennikarstwie rozrywkowym. Luźnych tekstach satyrycznych, audycjach radiowych nastawionych na dzielenie się dobrą muzyką, czy programów o wszystkim i niczym czyli czystej rozrywce. Jest to bardzo duża gałąź mediów, która oczywiście jest nastawiona biznesowo( reklamy) ale jej celem jest zabicie czasu a nawet poprawa humoru odbiorcy. Dziennikarz, który prowadzi listę przebojów w radiu, lub pisze recenzje filmowe czy nawet prowadzi program typu talk show nie musi się martwić presją, lobbystami, i tymi wszystkimi mechanizmami, które tylko czekają, żeby rozgnieść nieuważnego autora między swoimi trybikami. Dla niego ważne jest, żeby bawić lud. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że taka osoba ma większą wolność medialną od pracownika news roomu czy gazety opisującej wydarzenia polityczne. Zawsze można przecież przemycić jakąś własną opinie w przerwie między utworami z naszej playlisty, którą ciężko układaliśmy. Żaden reklamodawca nie każe naszemu naczelnemu zwolnić nas za z jego zdaniem recenzję filmu.
Jedynym problem takiego dziennikarza jest to kiedy jego ulubiony zespół wyda nową płytę,czy kiedy jakiś celebryta powiedział coś na temat innego. Jest to mniej poważna, ale równie ciekawa odmiana pracy w mediach. Ludzie oprócz najświeższych informacji na temat ostatnich afer czy ustaw potrzebują także zwykłej prostej rozrywki, dobrej muzyki i durnych żartów, dzięki którym odstresują się po ciężkim dniu.

poniedziałek, 30 maja 2016

Presja cz.1

Reklamodawcy mogą być poważnym problemem dla dziennikarza. Nie raz zdarza się, że dziennikarz jest poddawany presji a czasem nawet zwalniany z redakcji za to, że źle opisał firmę, która akurat płaci okrągłe sumy jego redakcji. Reklamodawcy mają bardzo duży wpływ na treści zawarte w dzisiejszych mediach. Jest to jakaś forma manipulacji, i zatajania faktów przed czytelnikiem. Informacje są dozowane i kontrolowane. Można powiedzieć, że wolność mediów zależy od tego do kogo należą. Jest to duże zagrożenie dla młodych adeptów zawodu dziennikarza. Zbyt ambitni i pewni siebie początkujący mogą bardzo szybko zakończyć swoją karierę. Wystarczy jedno negatywne zdanie pod adresem któregoś z reklamodawców. Z drugiej strony człowiek zbyt strachliwy, mało pewny siebie staje się zwykłym narzędziem w rękach firm, które dosłownie dyktują mu co ma pisać. Ważne jest by umieć lawirować między tymi dwoma skrajnościami. Wiedzieć kiedy można się postawić a kiedy odpuścić albo złagodzić tekst bo można sobie samemu zaszkodzić. Można powiedzieć, że jest to smutne i mija się z ideą mediów ale takie są realia i jeśli się chce publikować i istnieć w mediach trzeba umieć znaleźć się w tym środowisku.

Czasem dziennikarz może być zmuszony do manipulowania, czasem jest manipulowany, czasem nie może być obiektywny, czasem musi być obiektywny na siłę. Niektóre wady pracy w mediach stają się zaletami, wszystko zależy od człowieka, który się styka z tymi mechanizmami.
Praca w mediach nie zawsze oznacza bycie dziennikarzem. Bardzo ciekawym zawodem jest rzecznik prasowy. Jest niezbędny rządowi jak i małej firmie. Troszczy się o wizerunek medialny swojego klienta, kreuje go a kiedy zajdzie potrzeba potrafi go uratować od medialnej nagonki. Osoba zajmująca takie stanowisko lub chcąca pracować w sektorze public relations musi znać wszystkie mechanizmy, które napędzają maszynę medialną, wiedzieć jak lawirować między nimi i jak je wykorzystywać. Powinien mieć dobre kontakty z dziennikarzami i poszczególnymi redakcjami oraz znać firmę, którą reprezentuje na wylot. Ważną cechą jest też odporność na stres i umiejętność szybkiego podejmowania decyzji. Często właściciele firm stawiają bardzo duże wymagania przed swoimi rzecznikami wymagając od nich wręcz niemożliwego. Zdarza się, że rzecznik musi manipulować i przeinaczać fakty na korzyść swojego klienta, nawet kiedy jest to dokońca zgodne z jego kompasem moralnym. Minusem tego typu aktywności zawodowej jest ciągłe bycie “pod telefonem”. Nie jest to praca od do gdzie po 16 już nic nas nie interesuje. Trzeba to lubić i się temu oddać, wręcz żyć tym. Wtedy dany człowiek jest wstanie osiągnąć prawdziwy sukces i być bardzo dobrym w tym co robi.

środa, 25 maja 2016

Reklamujące bankomaty

Reklama jest wszędzie. Na okrągło bombardują nas kolorowe spoty, bilbordy, jadąc autem słuchamy radia, gdzie non stop słyszymy głosy, które zachęcają nas do kupna nowych cudownych produktów. Otwierając gazetę obok tekstów ulubionego felietonisty widzimy obrazki oferujące nam najnowsze samochody, smartfony, kamery i inne różne ciekawe rzeczy. Można mieć wrażenie, że reklamy otaczają nas zewsząd. Nie ma miejsca wolnego od ciągłych i nachalnych ofert sprzedaży. Nawet w naszych domach. No bo jak? Włączamy komputer, żeby sprawdzić coś w sieci i widzimy miliony reklam. Włączamy telewizje, żeby obejrzeć nasz ulubiony program i zamiast tego widzimy kolejne spoty. Bywa to już wręcz nużące. Patrzymy na to wszystko i czujemy się zmęczeni, osaczani, bez należnego nam świętego spokoju. Czy spece od marketingu podbili już wszystkie możliwe środowiska?
Okazuje się, że tak. Jakiś czas temu wymyślono, że można przeprowadzać kampanię reklamową za pomocą bankomatów. I nie mówię tu o reklamach usług bankowych. Mówię o standardowych spotach reklamowych, które są nam serwowane podczas zwykłego, prostego wypłacania pieniędzy. Nawet nie można sobie spokojnie skorzystać z bankomatu, bez stania się celem nowej kampanii na przykład pepsi. O ludziach, którzy wpadli na ten genialny pomysł nie można zarzucić bezmyślności czy braku logicznego myślenia. Użycie bankomatów w reklamie jest genialnym pomysłem z perspektywy reklamodawców. A dlaczego? Bo Bankomaty znajdują się w punktach o bardzo dużym dziennym przepływie osób takich jak okolice przejść dla pieszych, przystanków komunikacji miejskiej oraz w centrach i galeriach handlowych. Można z nich skorzystać w sąsiedztwie kin, restauracji, budynków biurowych czy linii metra, na stacjach benzynowych, a także w oddziałach banków. 

Dzięki lokalizacji reklama w bankomacie może trafić do bardzo dużej liczby potencjalnych klientów, którzy bądź co bądź muszą się choć trochę skupić na wykonywanej czynności jaką jest wypłacanie pieniędzy. Dzięki temu z automatu poświęcą więcej uwagi na reklamę wyświetlaną na reklamie maszyny niż bezmyślnie przełączając programy w telewizorze. Dodatkowo w miejscach takich jak centra handlowe taki spot wbija nam w podświadomość na co mogli byśmy wydać nasze pieniądze. Przecież nie pojawiamy się w galerii handlowej bez powodu. Chcemy coś kupić. Nie zawsze do końca wiemy co. Reklama pomaga nam zdecydować. Oczywiście filmiki na ekranach to tylko jedna z możliwość bankomatów. Często możemy zauważyć je poobklejane znakami firmowymi jakieś banku czy innej instytucji chcącej nam coś sprzedać. Innym bardzo interesującym sposobem jest otrzymywanie ulotek wraz z pieniędzmi, które wypłacamy.

Człowiek uszczęśliwiony wyciąga swój plik nowiutkich banknotów, jeszcze pachnących, przelicza je, a tu nagle ciach! Ulotka z reklamą nowej pralki w bardzo promocyjnej cenie, którą możesz kupić jedynie w pobliskim sklepie. Co więc zrobić? Nic tylko pozbyć się naszej gotówki. Jakby tego było mało, “gotówkomaszyny” są na tyle sprytne, że potrafią dotrzeć z spotem do konkretnej grupy targetowej. Określają to po rodzaju transakcji, którą wykonujemy oraz po ilości pieniędzy, które wypłacamy.


Tak więc wniosek nasuwa się jeden. Nie ma takiego miejsca, które było by wolne od reklam. Niestety. Z drugiej strony, człowiek tak czy inaczej wyda swoje pieniądze. Dlaczego by odrazu nie pokazać mu gdzie może to zrobić?

niedziela, 22 maja 2016

Medialne Surykatki

Co wiemy o internetowych porównywarkach produktów? Pewnie nie wiele. Sama nazwa jest poniekąd dość obca. Ale nie idea. Jednym z polskich przykładów jest serwis ceneo.pl, gdzie możemy skonfrontować ceny różnych produktów. Jednak w Wielkiej Brytanii powstała jedna ciekawa odmiana porównywarek. Mianowicie dotyczące produktów finansowych, takich jak polisy ubezpieczeniowe, pożyczki i kredyty. Wydawać by się mogło, że takie strony są niepotrzebne. No bo skoro chcemy wykupić ubezpieczenie to pójdziemy do ubezpieczalni i sobie coś wybierzemy. Brytyjczycy myślą jednak trochę inaczej.

W dziedzinie porównywarek produktów finansowych w UK pierwsze skrzypce gra tak zwana „wielka czwórka” – Moneysupermarket.com, Gocompare.com, Confused.com i Comparethemarket.com. Pierwsza z nich jest najstarszą organizacją zajmującą się działaniami tego typu. Powstała ona w 1999 roku. Początkowo zajmowała się dostarczaniem informacji na temat kredytów hipotecznych. Nie poprzestała jednak na tym. Ciągły rozwój doprowadził do tego, że serwis stał się jedną z największych porównywarek produktów finansowych w Zjednoczonych Królestwach. W 2007 roku firma weszła na giełdę londyńską. Obecnie jej wartość wynosi około 843 miliony funtów. Całkiem nieźle jak na niepotrzebną nikomu stronę.
Chciałbym jednak przybliżyć innego członka “wielkiej czwórki”. Serwis Comparethemarket.com jest moim zdaniem najbardziej interesujący, dzięki swojej bardzo ciekawej i efektywnej kampanii reklamowej. Przedsiębiorstwo wpadło na pomysł użycia komputerowo stworzonej surykatki jako medialnej twarzy swojej firmy. Aleksander Orlov - tak nazywa się ta dystyngowany ssak z Afrykańskich pustyń. Jego aparycja i ujmujący sztuczny rosyjski akcent podbijają serca brytyjczyków od 2009 roku, kiedy to pierwsza reklama ujrzała światło dzienne. I to skutecznie. Firma dzięki tej bardzo udanej kampanii reklamowej w ciągu trzech lat podwoiła swoje zyski, co doprowadziło do przychdów wielkości 420 mln funtów. Cała idea kampani reklamowej polega na tym, że Aleksandr Orlov porównuje jego firmę do porównywania surykatek to porównywarki finansowej.

Mały sssak wystąpił w dziesiątkach spotów, pluszowe maskotki stworzone na jego podobieństwo sprzedają się jak świeże bułeczki, napisano nawet książkę o jego losach pod tytułem A Simples Life: The Life and Times of Aleksandr Orlov.


Każda z reklam jest bardzo ciekawa i przyciągająca uwagę. Człowiek czasami łapie się na tym, że czeka na następną by poznać historię rodziny Orlovów czy zobaczyć kolejne przygody Aleksandra. Oczywiście zamożna surykatka zawsze wspomni o możliwości znalezienia oferty taniego ubezpieczenia auta dzięki Compare The Market.