Pierwsze pytanie jakie się nasuwa, to czym w ogóle jest bunt młodych w internecie. Ciężko było nam odpowiedzieć na to pytanie. No bo przeciw czemu się buntują, po co, jak się to przejawia? No i dlaczego akurat w internecie?
Moim zdaniem bunt młodych wcale nie jest powiązany z obecnością w sieci. Kiedy prześledzimy historię młodzi ludzie zawsze buntowali się przeciw panującemu porządkowi. Taka kolej rzeczy. Dzieciom, które obserwują swoich rodziców, zawsze wydaje się, że zrobiły by to lepiej. Zwykle bunt taki jest nieszkodliwy, więcej gadania niż działania. Czasem jednak takie zachowania przeradzają się w poważne rewolucje. Młodzi ludzie widząc świat, ich zdaniem pełen wad, w którym mają spędzić całe życie, potrafią wspólnie przeprowadzić duże, czasem dramatyczne zmiany. Dzięki temu następuje rozwój cywilizacji. Uważamy, że jest to proces, który nas definiuje i nie ma się czemu dziwić. Tak jak my buntowaliśmy przeciwko naszym rodzicą, tak nasze dzieci będą buntować się przeciw nam. Ta złość jest jedną z cech definiującą rodzaj ludzki. Bunt jednak nie objawia się tylko w relacjach rodzic - dziecko. Nie wolno zapominać o przeciwstawianiu się systemowi. Obecnie ciężko by było znaleźć młodego człowieka, który byłby zadowolony z obecnej sytuacji politycznej naszego kraju. Niektórzy wyrażają swoje niezadowolenie w sposób bierny. Jest jednak procent, który buntuje się czynnie. Sam stara się wejść do polityki i zmieniać to co mu się nie podoba. W pewnym momencie “stara gwardia” zostanie zastąpiona przez młodych zbuntowanych, którzy za parę lat też staną się starzy a następne pokolenie będzie się buntować i chcieć ich zastąpić. Taka kolej rzeczy.
Ale co do tego wszystkiego ma internet? Otóż jest idealnym narzędziem, takim jakiego wcześniejsze pokolenia młodych buntowników jeszcze nie miały. Dlaczego? Ponieważ daje on praktycznie bezpośredni dostęp do ogromnej masy ludzi - szczególnie tych młodych, którzy będą w stanie poprzeć nasz bunt. Dzięki sieci młody rebeliant i anarchista jest w stanie zakomunikować swój sprzeciw, i jeśli zrobi to sprytnie i umiejętnie - zostanie zauważony. Dzięki temu, że internet nie jest jeszcze medium tak kontrolowanym jak telewizja czy prasa, dzięki temu, że sieć tworzą pojedyńczy ludzie, gwarantuje on w miarę wolny przepływ informacji. A wolny przepływ informacji prowadzi do większego uświadomienia jednostki. A jak dobrze wiemy, z punktu widzenia władzy uświadomiona jednostka to problematyczna jednostka. Czyli taka, która się buntuje.
Według mnie taka jest różnica pomiędzy buntem kiedyś a dziś. Przed erą internetu młoda jednostka, której nie podobał się system musiała mieć bardzo dużo środków, zaradności i szczęścia, żeby przeforsować swoją ideę. Problematyczne było dotarcie do większej ilości ludzi. Media takie jak telewizja czy radio wcale nie chciały upubliczniać takich treści. Idąc jeszcze dalej, a raczej wcześniej, w czasach kiedy jedynym medium były gołębie pocztowe czy nasze własne gardło, przeforsowanie idei buntowniczych automatycznie wiązało się z prześladowaniami, torturami a nawet śmiercią poprzez spalenie na stosie. Dochodzimy więc do ciekawego wniosku. W ujęciu cywilizacyjnym, im większy rozwój tym większy przepływ informacji, im większy przepływ informacji tym większy rozwój. Dodatkowo można zauważyć, że zależność ta postępuje wykładniczo.
Więc co nas czeka w przyszłości. Czy dzięki szybkiemu rozwojowi przepływu informacji będziemy świadkami coraz większych zmian. Bunt zawsze prowadzi do zmian. Czy są one dobre czy złe, to już oceni historia.